Muszę troszku ponarzekać. Taka już moja polska mentalność, ale nie bez powodu ... (in my opinion) słuchaj no ludu ... Najpierw był Michael Jackson, król popu, nie?
Ile można było się na oglądać i naczytać o nim "shitu" gdy jeszcze żył, wyzywano go od pedoili, potworów, lalek barbie i tak w nieskończoność. Gdy tu nagle pewnego letniego dnia świat obiegła wiadomość o śmierci KRÓLA POPU, nie pedofila czy monstera... KRÓLA! zaczęła się MJmania... koszulki, nie wydane płyty, filmy... No a teraz czas na powtórkę z rozrywki, jeszcze miesiąc temu czytałam jaką to Amy Winehouse nie jest ćpunką, alkoholiczką. A teraz najwięksi wrodzy stali się jej najgorliwszymi fanami ... #HIPOKRYZJA!!!!!!
To bybyło na tyle moich wyżutów, teraz czas na relax ...
Ostatnio coś się lubuję w militarnym stylu, z domieszką rocka ...






totalnie zgadzam się z postem pisanym...
OdpowiedzUsuńnie znoszę tego całego sztucznego uwielbienia kogoś po jego śmierci...
a co do zdjeć, oczywiście mega :>