Praca w hotelu wielu z Was, może się kojarzyć z siedzeniem za ladą i uśmiechaniu się jak "głupi do sera".
Czasem rzeczywiście, muszę robić "dobrą minę do złej gry" ale przeważnie nie jest aż tak ciężko.
Wszystko zaczęło się w lipcu, kiedy lekko zdesperowana. "Świeżynka" po szkole hotelarskiej, postanowiłam szukać niezależności w wielkim mieście.
Była to moja pierwsza w życiu rozmowa kwalifikacyjna, i ku zaskoczeniu, od razu wbiłam się w uniform recepcjonistki.
Bywało różnie, na początku byłam wystraszona i robiłam wielkie oczy. Z czasem przyszedł spokój i opanowanie.
Miałam do czynienia z ludźmi aroganckimi, którzy potrafili zrobić wojnę o fakt, iż pokoje nie znajdują się obok siebie. Bywają też kochasie, którzy przychodzą w środku nocy i prawią "wyssane z palucha" komplementy, i zapraszają do pokoju "Poczyta mi Pani bajkę na dobranoc"
Czy można narzekać ? Wiem, że wielu chciałaby być na moim miejscu, ale czy ja jestem na właściwym . . .
"Poczyta mi Pani bajkę na dobranoc"
OdpowiedzUsuńno to nieźle! ale już pewnie nauczyłas się ich spławiać;)